ks. Stanislaw Groń SJ - 16 kwietnia 1999

Śmierć Pana Jezusa

…czyli medytacja o tym, jak Nasz Pan przeżywał osamotnienie, pragnienie i zawierzenie

Wielbimy Krzyż Twój, Panie Jezu, wysławiamy Twoje święte zmartwychwstanie, bo przez drzewo Krzyża przyszła radość dla całego świata

Antyfona na adorację krzyża, Ps 67,66,2.

Przeczytaj tekst (J19,25-42) i stań w obecności Boga, przyjmującego ofiarę posłuszeństwa, cierpienia i śmierci swojego Syna. To wyjątkowa medytacja, bowiem podczas jej trwania będziesz rozważał misterium śmierci Jezusa, wysługującego zbawienie dla tak wielu ludzi – dla ciebie. Dla lepszego wejścia w tę medytację warto ująć w dłonie krzyż albo postawić go przed sobą tak, abyś miał z nim bliski kontakt wzrokowy. Postaraj się wejść w modlitwę z uspokojonym duchem, oddal troski o sprawy powszednie. Już u początku medytacji żarliwie proś, aby rozważanie śmierci Jezusa wzmocniło twoją wiarę w dar Odkupienia. Proś także o boleść duszy z powodu śmierci Naszego Pana. Niech Jezus wywyższony na krzyżu pociąga ciebie do świętości życia w służbie dla Niego i w pracy dla bliźnich.

U boku Niewinnego

Przywołaj w pamięci niektóre osoby, stojące pod krzyżem. Jak się zachowują? Co do nich mówi Jezus? On ich nie pociesza, nie prosi o pomoc ani o współczucie. Uczyń ich krótką charakterystykę: Maryja akceptuje wolę Bożą. Jest niewiastą i matką. Jest to kolejne tak w Jej życiu. Jej serce jest pełne bólu, tak jak pełne bólu jest serce każdej matki, pragnącej uchronić swoje dziecko od nieszczęścia. Jej serce jest otwarte na Boga i wie, że pełni się wola Ojca, to jednak nie zmniejsza Jej cierpienia pod krzyżem. Maryja jest naprawdę Matką Słowa Wcielonego, Ona wierzy w zwycięstwo Jezusa. To nowa modląca się Ewa u boku nowego Adama. Niewiasta i Jej dziecko z Apokalipsy. Nazywamy Ją Królową Męczenników. Nie ma w tej scenie pod krzyżem fatalizmu, rozpaczy, jest natomiast cierpienie kochającej Matki wobec dramatycznej śmierci Syna i wielki ból Jej serca. Trzeba ci uczestniczyć w tej scenie, angażując uczucia i rozum, abyś odczuł powagę chwili i koszta związane z twoim i naszym odkupieniem. Tuż przed śmiercią Jezus zwraca się do swej Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Odtąd bierze Ona Jana i wszystkich, których on reprezentuje, w swoją opiekę.

Dobiegające końca posłannictwo

Jezus. On niczego sobie nie zostawia: nie ma wolności, Jego ręce i nogi są przybite do krzyża; nie ma szat, oddaje matkę, wnet nie będzie miał życia. Powierza Maryję Janowi, bo Ona potrzebuje opieki, a i Jan potrzebuje takiej Matki – ty jej potrzebujesz także! W osobie Jana postaraj się dostrzec całą ludzkość. To dzięki Maryi poznajemy bardziej Boga-Człowieka Jezusa; i to w kluczu serdeczności, jaką dać może tylko Matka. Kontempluj wyrazy: matka, syn, bowiem są one nośnikami uczuć. Co ci się nasuwa podczas rozmyślania ostatnich słów Jezusa: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Co za wielkie uczucie osamotnienia! A potem Jezus woła z krzyża: Pragnę. To pragnienie to nie tylko fizyczne pragnienie. Materialne pragnienie próbowano zaspokoić octem, ale Jezus pragnął zbawienia świata i tego, abyśmy pragnęli Jego. Wypełniają się proroctwa, dlatego Jezus mówi: Wykonało się. Wszystko się dokonało-Jezus o tym wie, bowiem zrealizowany został scenariusz odkupienia, napisany przez całą Trójcę Świętą. Jaki stąd wniosek dla mnie? Jestem człowiekiem odkupionym! A chwila całkowitego zawierzenia Ojcu: Ojcze, w Twe ręce powierzam ducha mego? (Łk23,46). Wyraź twą wdzięczność dla Jezusa posłusznego, bowiem przyszedł On, aby prawo udoskonalić miłością, a zostaje zabity w majestacie prawa, tego najgenialniejszego wytworu myśli ludzkiej. Prawo rzymskie i żydowskie było wciągnięte w śmierć Jezusa. Czy ty w twoim życiu rządzisz się czymś więcej niż prawem?

Przebity bok Jezusa

Oto prawdziwe posłuszeństwo: spełnienie konkretnej misji w miłości. Krzyż Jezusa jest drzewem posłuszeństwa, w przeciwieństwie do rajskiego drzewa nieposłuszeństwa. Z grzechu człowieka Bóg uczynił dowód wierności. Medytuj ten przebity bok Jezusa, zraniony naszymi grzechami; otwarty bok Naszego Pana i serce Maryi, przebite teraz mieczem boleści. Zwróć uwagę na słowa z Ewangelii św. Jana: skłoniwszy głowę oddał ducha. W liturgii Wielkiego Piątku na te słowa klękamy, w ciszy i w skupieniu adorując moment śmierci. Nie trzeba wiele mówić, to jest tajemnica naszego odkupienia, którą zgłębia się na klęczkach. Na zakończenie porozmawiaj z Jezusem, ze św. Janem i z Maryją i zakończ modlitwę tym, co ci serce podpowie. Może tak: Panie Jezu, weź i przyjmij całą moją wolność, moje wszystkie wspomnienia, mój sposób rozumienia i to, czego pragnę, wszystko, co mam i co posiadam; Ty mi to dałeś i Tobie, Panie, to oddaję; wszystko jest Twoje, dysponuj tym według swojej woli; daj mi Twoją miłość i łaskę. To mi wystarczy.