ks. Stanislaw Groń SJ - 3 września 1999

O uratowaniu Piotra, kiedy wstawał świt

Słowa kluczowe:

piotrPo przeczytaniu Ewangelii Mt 14,22-36 skupiony skieruj myśli do Boga i proś Ducha Świętego o pomoc w modlitwie.

Noc, morze i wicher

Zbliżał się wieczór i Jezus odesłał uczniów, aby przeprawili się na drugi brzeg jeziora. Wiał przeciwny wiatr i utrudniał wiosłowanie. Mocno kołysało łodzią. Głębiny wody urealniały niebezpieczeństwo wyprawy, a mimo to Jezus posłał uczniów, aby dobili do wyznaczonego brzegu. Apostołowie byli Mu posłuszni, lecz nie oznaczało to wcale, że podczas tej wyprawy unikną kłopotów. Medytuj, jak uczestnicy wyprawy z wielkim wysiłkiem walczyli z przeciwnym wiatrem, ze wzburzonymi falami i zmęczeniem. Jezus przyszedł, gdy uczniowie bardzo Go potrzebowali, ale zjawił się dopiero pod koniec nocy, nie wcześniej. Przyszedł do nich, idąc po wodzie, a było to o czwartej straży nocnej (między godziną trzecią a szóstą nad ranem, gdy już świtało). Ujrzawszy Go, apostołowie przestraszyli się. Myśleli, że to zjawa, i nawet krzyknęli. On jednak odezwał się i uspokoił ich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się – jakby chciał powiedzieć – jestem Tym, który zbawia, ratuje, wyzwala. Niepokój ustąpił miejsca poczuciu bezpieczeństwa.

Za zgodą Jezusa Piotr, wezwany przez Niego słowem: Przyjdź, wyszedł z łodzi i szedł ku Nauczycielowi po wodzie, stąpając po falach. Uczeń uwierzył, zaufał Jezusowi i dzięki temu stało się to możliwe. Kroczył po wodzie, dopóki ufał, ale gdy zląkł się wiatru i fali, zwątpił i zaczął tonąć. Czemu zwątpiłeś małej wiary? – usłyszał głos Jezusa, ratującego go przed utonięciem. Zwątpić może tylko ten, kto uwierzył. Jezus ocalił Piotra i zachęcił go, aby swoją wiarę ciągle umacniał.

W modlitewnym rozważaniu pomyśl o twoich życiowych wyprawach, które zmierzają nieuchronnie do drugiego brzegu. Może czasami odnosisz wrażenie, jakbyś chodził po „falach życia” i zaczynasz wątpić, przeżywasz chwile samotności, jesteś zmęczony. Chrystus jest przy tobie, ale nie jest widzialny i nie od razu zainterweniuje w cudowny sposób. Przeżyjesz niejedną chwilę zmęczenia, niepokoju, nocy i trwogi, jakby beznadziejności, nim On wyciągnie dłoń i cię uratuje.

Strach i słabość

Rozważaj postawę Piotra; zbyt często działał bez zastanowienia się nad sytuacją, ale jego serce było prawe, kierował się miłością do Jezusa. Nawet jego słabości w ostatecznym rozrachunku zbliżały go coraz bardziej do Mistrza, szczególnie wówczas, gdy Pan podnosił go z upadków. Zwątpienie Piotra zostało przezwyciężone przez wołanie: Panie, ratuj mnie! Może czasami wydaje ci się – jak uczniom na jeziorze – że jesteś pozostawiony sam sobie, lecz potem przekonujesz się, że Pan wciąż był i jest blisko. Może przeżywasz życiowe kryzysy, burze wewnętrzne i zewnętrzne, i to chwilowo utrudnia ci rozpoznanie Jezusa – twojego Wybawiciela, tak jak strach utrudnił rozpoznanie uczniom Pana. Oni nie poznali Go; myśleli, że to jest zjawa. Zastanów się nad reakcją Jezusa. Ich nieufności i strachowi przeciwstawił zaufanie. Tylko Bóg może sprawić, że człowiek przestanie się bać, wyzwalając w nim ufność w ratującą moc Bożą. Medytuj, jak Piotr nawiązał kontakt z Jezusem, zdobywając się na odwagę wyjścia poza burtę, krocząc po wodzie w kierunku Mistrza. Rozważ, jak ogarnął go na nowo strach i zaczął tonąć; wówczas otrzymał od Jezusa pomoc – nie tylko on, ale również uczniowie. Gdy Jezus wszedł do łodzi, byli już spokojni, wszystko, co odczuwali, wyrazili pokłonem i słowami: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.

Ustąpił strach, a wiatr ucichł. Gdziekolwiek znajdzie się Jezus, tam cichną najsroższe burze. Zapewne już wiesz, że kryzys, w jaki wtrącić cię może życie, potrafisz pokonać tylko wtedy, gdy całym sobą, wszystkimi siłami nawiążesz kontakt z Chrystusem; gdy zawierzysz siebie Jemu, rezygnując ze swej pewności. Każdy czas i miejsce jest ku temu dobre; nawet noc i poranek, i czas napierania życiowej burzy. Z Jezusem łatwiej dobić do drugiego brzegu. Spotkanie na wodach jeziora objawiło jeszcze coś o Piotrze, a mianowicie, że będąc rybakiem, nie umiał on dobrze pływać. Mimo to wystawił nogę poza burtę i poszedł po wodzie. Niemożliwe stało się możliwym.

Panie, gdybym nawet pozbierał całą moją wiarę – też bym zatonął. Każ mi iść do Ciebie, nie pozostawaj daleko ode mnie, ponieważ ląd jest tak samo niebezpieczny, jak głębina jeziora, a wiatry lubią też na nim bywać przeciwne. Ja zaś chcę głosić całemu światu, że prawdziwie jesteś Synem Bożym.