ks. Stanislaw Groń SJ - 9 lutego 2000

Medytacja o uzdrowieniu paralityka

med0002W mesjańskim programie Chrystusa, który jest zarazem programem królestwa Bożego, cierpienie jest w świecie po to, ażeby wyzwalało miłość, ażeby rodziło uczynki miłości bliźniego, ażeby całą ludzką cywilizację przetwarzało w „cywilizację miłości”.
(Jan Paweł II, Salvifici doloris, 30)

Pośród świadków nauczania

        Przeczytaj fragment z Ewangelii Mk 2,1-12 i wyciszony rozpocznij modlitwę. Wyobraź sobie, że jesteś obecny w domu Piotra i uczestniczysz w jednej z nauk Jezusa. Obserwuj uważnie wszystko, co się dzieje; słuchaj, czego Jezus naucza i co mówią ludzie. W domu i przed domem Piotra, wśród zebranych są tacy, którzy różnie myślą o Jezusie. Zaszokowały ich i wzburzyły Jego słowa o przebaczeniu grzechów choremu człowiekowi. Czyżby Jezus znieważył Boga i zbluźnił? Niektórzy z obecnych pozostają nieufni, oporni, podejrzliwi i nawet widoczne uzdrowienie paralityka nie nawraca ich serca i nie zmienia sposobu ich myślenia. Wśród zebranych są i tacy, którzy uwierzyli w odpuszczenie grzechów sparaliżowanemu, widząc jego uzdrowienie. Dało to im powód do entuzjastycznego wyznania wiary. Medytuj zachowanie czterech odważnych mężczyzn, którzy za wszelką cenę chcą się dostać ze sparaliżowanym do Jezusa. Jakże wielką mają oni wiarę! Niosą go z zapałem, chcąc ulżyć ciężkiemu życiu chorego i jego najbliższych. Ci dzielni mężczyźni mają silną wiarę, która przejawia się na zewnątrz w ich czynach. Sparaliżowany zapewne także bardzo pragnął odzyskać zdrowie, ale nie wiedział, że Jezus, widząc go, odpuści mu także jego grzechy. Medytuj radość człowieka uzdrowionego dzięki wierze przyjaciół. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. Gdyby nie oni, pewnie człowiek ów nigdy by się nie znalazł w obecności Mistrza, trwałby dalej w swej chorobie i w grzechach. Ich wiara nie lęka się przeszkód i znajduje sprytny pomysł dotarcia z chorym do Jezusa przez otwór uczyniony w dachu, skoro niemożliwym stało się normalne dojście do Niego.

Wszystko możliwe dla mających wiarę

        To nic, że niektórym zebranym w domu Piotra posypała się na głowę glina i kruchy materiał konstrukcji dachu. Ważne było, aby chory znalazł się przy Jezusie. Może właściciel mieszkania w Kafarnaum nie był zadowolony z przeróbek dokonywanych na dachu przez pomysłowych mężczyzn, ale co znaczy zepsuty dach w porównaniu ze zdrowiem duchowym i fizycznym człowieka oraz z Bożą chwałą. Medytując nie przeocz tłumu otaczającego Jezusa, a utrudniającego innym dojście do Niego. Tak było i jest od początku głoszenia Ewangelii: jedni ludzie pomagają innym w dojściu do Jezusa, ale są i tacy, co tylko utrudniają, współtworząc tłum gapiów i dyskutantów. Przeszkodą w spotkaniu sparaliżowanego z Jezusem są nie tylko licznie zebrani, ale nawet drzwi i ściany domu. Prośba o pomoc ludzi w dojściu do Jezusa jest rzeczą bardzo pożądaną. Pomyśl, czy w twoim otoczeniu nie ma kogoś, komu należałoby ułatwić spotkanie z Jezusem. Liczy się też siła twego zaangażowania i pomysłowość. Może powinieneś wziąć takie osoby na „nosze twej modlitwy”, aby niosących je do Jezusa było więcej. Wiesz dobrze, że troska o drugiego człowieka połączona z wiarą może działać cuda. Nie wolno pozwolić pozostać ludziom w stanie duchowego i fizycznego paraliżu. Trzeba ich przyprowadzać do Jezusa. Medytuj, jak dla niektórych świadków zdarzenia cud uzdrowienia paralityka był wielkim znakiem, darem przekonującym ich: że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów.

Gdy odpuszczone zostają grzechy

        W osobie Jezusa Bóg nawiedził swój lud, aby uwalniać go od grzechów. Przebaczenie ich to prerogatywa Boga. Wypowiedzenie przez Jezusa słów: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy nie mogło sprawić, aby ludzie z łatwością poznali, co stało się w duszy chorego człowieka, ale słowa: Wstań i chodź! mogły przekonać wielu, gdyż mocą ich sparaliżowany odzyskał zdrowie. W ten sposób moc Jezusa – nad duszą i ciałem paralityka – mogła być rozpoznana zmysłami. Sparaliżowany wstał i chodził, i odszedł ze swoim łożem. Ucichły zastrzeżenia, a Jezus znowu potwierdził, że jest prawdziwym Synem Bożym i ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów. Medytuj to określenie: na ziemi, czyli tam, gdzie ty żyjesz, gdzie żyją twoi bliźni. Moc i władza odpuszczania grzechów dana jest przez Niego i dziś ludziom w Kościele. Sprawowana jest „poprzez” wybranych ludzi. Znasz polecenie przekazane Apostołom: Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone (J 20,23). Człowiek, któremu przebaczono grzechy, staje się tym, który powstał z martwych w Chrystusie (zob. Kol 3,1). Jezus jest tym, który przebacza grzechy i jednocześnie uzdrawia. Potrzebuje jednak naszej wiary i wiary naszych bliskich, twojej i mojej także, bo wciąż są wśród nas paralitycy, którzy nie mogą dojść do Niego o własnych siłach.