Monthly Archives: Kwiecień 2000

ks. Stanislaw Groń SJ - 11 kwietnia 2000

Spotkanie ze Zmartwychwstałym nad Morzem Tyberiadzkim

Potem znowu ukazał się Jezus nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: „Idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, czy macie co na posiłek?” Odpowiedzieli Mu: „Nie”. On rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”’. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: „To jest Pan!” Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: „Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: „Chodźcie, posilcie się!” Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: „Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

(J 21,1-14)

Czytaj więcej

ks. Stanislaw Groń SJ - 9 kwietnia 2000

Medytacja o ugoszczeniu nieznajomego przybysza

Słowa kluczowe:

med0004Rozgoryczenie, smutek, ucieczka

        Przeczytaj fragment z Ewangelii św. Łukasza 24,13-35 i rozpocznij modlitwę. Zastanów się, jaki obraz Jezusa pozostał w umysłach dwóch uczniów idących do Emaus. Myśleli i mówili o Nim – rozmawiali, dyskutowali, komentowali – ale jedynie jako o ukrzyżowanym, o umarłym. To zrodziło w ich sercu głęboki smutek i rozczarowanie. Powtarzali wciąż to samo i prowadzili bezcelową rozmowę; nic nie rozumieli. Byli przygnębieni; ogarnęły ich ból i rozpacz, bo utracili Jezusa. Jego brak uświadomił im, jak bardzo byli sami. Myśleli tylko o tym wydarzeniu z ostatnich tragicznych dni, zapomnieli o wszystkim innym, czego ich nauczał. Pomyśl o takim stanie twego ducha, kiedy nic nie rozumiesz z otaczających cię zdarzeń i inni też tego nie pojmują, bo patrzą tylko na przytłaczające ich fakty, nie dające się sensownie wyjaśnić. Uczniowie opowiadali między sobą, co się stało w Jerozolimie, wskazywali na grzech kapłanów i starszych ludu jako na przyczynę śmierci Jezusa. Nieznajomy Przybysz dołączył do nich w drodze, zagadnął ich o przyczynę smutku, pouczył ich, że nie powinni szukać winy u innych, lecz u siebie. Ich serca były gnuśne, nieskore do wierzenia. To była główna przyczyna ich smutku i przygnębienia.

Czytaj więcej

ks. Stanislaw Groń SJ - 6 kwietnia 2000

Przemiana uczniów idących do Emaus, czyli spotkanie z Nieznajomym

Pogrążeni w smutku

Przeczytaj tekst: Łk 24,13-36 i z uspokojonym duchem rozpocznij modlitwę. Postaraj się wejść w klimat rozmowy dwóch mężczyzn, zdążających do Emaus. Są smutni, zalęknieni, zamyśleni, napełnieni przeżyciami tego, co się wydarzyło i co się jeszcze zdarzyć może. Przeżywają życiową porażkę, zawód. Są rozczarowani, nie ma w ich sercach nadziei. Z każdym krokiem oddalają się od Jerozolimy — miejsca krzyżowej śmierci ich Mistrza. Rozmawiają ze sobą w drodze w blasku zachodzącego słońca. Piękna to symbolika; zobacz oddalających się w ciemność uczniów przy blasku ostatnich prześwitujących zza horyzontu promieni słońca. Zmylony kierunek marszu -chrześcijanie powinni iść zawsze naprzód, nie ku zapadającej nocy, ale ku brzaskowi nowego dnia. Uczniowie jakby o tym zapomnieli. Jezus jest wschodzącym Słońcem, do którego mają ludzie podążać, a nie oddalać się od Niego. W osobach uczniów postaraj się dostrzec obraz także grzesznego Kościoła. Kościoła pielgrzymującego, do którego na dziejowej drodze dołącza się Zmartwychwstały, aby pouczyć go, wskazać mu właściwy kierunek. Umacnia go przez słowo, a w chwilach niepewności daje dowody swego Zmartwychwstania. Medytuj, jak przygnębiony człowiek może się pogrążyć w sobie, we własnych nastrojach, myślach, przeżyciach, w trudnych chwilach, sytuacjach grzesznych -tak dalece, że nawet Jezus obecny, i to bardzo blisko, nie ma możliwości wniesienia swojego ducha. Przeszłość przysłania wszystko do tego stopnia, że człowiek staje się „opowiadaczem spraw minionych” i jest jak na uwięzi własnych nastrojów.

Czytaj więcej

Archiwa