ks. Stanislaw Groń SJ - 9 kwietnia 2000

Medytacja o ugoszczeniu nieznajomego przybysza

Słowa kluczowe:

med0004Rozgoryczenie, smutek, ucieczka

        Przeczytaj fragment z Ewangelii św. Łukasza 24,13-35 i rozpocznij modlitwę. Zastanów się, jaki obraz Jezusa pozostał w umysłach dwóch uczniów idących do Emaus. Myśleli i mówili o Nim – rozmawiali, dyskutowali, komentowali – ale jedynie jako o ukrzyżowanym, o umarłym. To zrodziło w ich sercu głęboki smutek i rozczarowanie. Powtarzali wciąż to samo i prowadzili bezcelową rozmowę; nic nie rozumieli. Byli przygnębieni; ogarnęły ich ból i rozpacz, bo utracili Jezusa. Jego brak uświadomił im, jak bardzo byli sami. Myśleli tylko o tym wydarzeniu z ostatnich tragicznych dni, zapomnieli o wszystkim innym, czego ich nauczał. Pomyśl o takim stanie twego ducha, kiedy nic nie rozumiesz z otaczających cię zdarzeń i inni też tego nie pojmują, bo patrzą tylko na przytłaczające ich fakty, nie dające się sensownie wyjaśnić. Uczniowie opowiadali między sobą, co się stało w Jerozolimie, wskazywali na grzech kapłanów i starszych ludu jako na przyczynę śmierci Jezusa. Nieznajomy Przybysz dołączył do nich w drodze, zagadnął ich o przyczynę smutku, pouczył ich, że nie powinni szukać winy u innych, lecz u siebie. Ich serca były gnuśne, nieskore do wierzenia. To była główna przyczyna ich smutku i przygnębienia.

Depresja, zapomnienie

        Jezus szedł z uczniami tą samą co oni drogą, szedł w tym samym kierunku i rozmawiał z nimi, a oni Go nie poznali – ani po sposobie mówienia, ani po stylu argumentacji czy nawet po wyglądzie zewnętrznym. Tyle razy z Nim wcześniej wędrowali, słuchali Go, a mimo to teraz Go nie poznali. Nie wystarczyło to, że serca ich pałały, nie umieli bowiem powiązać tego, co mówił nieznajomy Przybysz, z Jego osobą. Taka reakcja zdradza, że i przedtem też nie bardzo rozumieli, co im mówił i zapowiadał. Ślepota obecnej chwili miała swe wcześniejsze podłoże. Nie tylko oni indywidualnie, ale Izrael jako całość nie rozpoznał przyjścia swego Pana i nie pojął Jego śmierci. Uczniowie Jezusa nie byli też lepsi od arcykapłanów i przywódców politycznych, a nawet byli do nich podobni w niezrozumieniu tego, co się wydarzyło. Medytując nie przeocz, iż mimo że nie pojmowali tego, co się stało, wypowiadali jednak swe odczucia i to wobec nieznajomego Przybysza. Jezus ich zganił, ale także wysłuchał, wytłumaczył im i zinterpretował bolesne wydarzenia – jednak nie w świetle ich doczesnych ziemskich zawiedzionych nadziei. Pouczył ich, jak rozumieć wszystko według klucza Planu Bożego. Posłużył się wykładem Pisma i znakiem łamanego przy stole chleba. To radykalnie zmieniło ich punkt widzenia.

Przebłysk, jasność i zrozumienie

        Pomyśl, jacy byli ci dwaj uczniowie? Nosili w swym sercu śmierć; wraz z Jezusem umarła ich nadzieja. Nawet słowa Pisma były dla nich jakby martwe. Zapomnieli o tym, co napisali Prorocy. Ten, który objaśniał im Pisma, dał też chleb życia i spowodował, że ich oczy przestały być na uwięzi, a serca ich się rozpaliły. Dobrze im znany znak łamanego chleba zawierał skuteczne przypomnienie, bo okazało się, że same słowa nie wystarczyły. Medytuj zachowanie uczniów; jak prosili, aby pozostał z nimi, ale nie narzucali swej woli. Jezus okazywał, że chciał iść dalej, ale ostatecznie przystał na ich prośbę. Ujawniły się rzeczywiste pragnienia osób. Co tak głęboko poruszyło uczniów, że rozpoznali Jezusa? Jego gest i słowa – chleb łamany i rozdawany i słowa wypowiadane na Jego pamiątkę. Tak jak kiedyś Izrael karmiony był na pustyni i pouczany słowem Bożym i wiedział, że Bóg był z nim, tak teraz oni to wiedzieli. Zwróć uwagę na to, że kiedy Jezus przerwał im ich dysputę i zaczęli Go słuchać, coś się rozjaśniało w ich myśleniu. Pomyśl, jak zmieniło się ich życie. Pismo nabrało jasności i blasku, wróciła radość. Zmienili swój osąd i kierunek marszu, wrócili do wspólnoty Apostołów. Odzyskali nadzieję i chcieli się nią dzielić z braćmi w Jerozolimie. Już nie uciekali, lecz powrócili do tego miasta. Wiedzieli, że proroctwa się spełniły. Odżyła pamięć przepowiadanych chwil. Podziękuj za to, że Jezus wyjaśnia i tobie wiele spraw, gdy rozważasz Jego słowo, i że znika wówczas ociężałość serca. Kiedyś nadejdzie czas, że o nic Go pytać nie będziesz.