ks. Stanislaw Groń SJ - 9 maja 2000

Matka uczniów i uczennic Syna

Słowa kluczowe:

med0005Przeczytaj fragment Ewangelii św. Jana (19,25-27) i w skupieniu rozpocznij modlitwę. U jej początku poproś, abyś nauczył się od Maryi stać w bliskości Jezusa i byś zawsze śmiało przyznawał się do Niego. Daremnie szukałbyś Maryi w pobliżu Jezusa wtedy, gdy rozradowane tłumy głośno wołały hosanna przy Jego wjeździe do Jerozolimy. Na próżno szukałbyś Jej w scenie ewangelicznej, kiedy Jezus rozmnażał cudownie chleb dla głodnego ludu i uzdrawiał chorych na duchu i na ciele. Za to znajdujesz Ją, towarzyszącą Mu w drodze krzyżowej i stojącą u stóp krzyża. Będąc przy Synu w ostatniej chwili Jego życia, towarzyszy Mu w ciszy cierpienia i nie skupia uwagi na sobie, choć jest wzorem wytrwałości w cierpieniu.

        Umieć stać pod krzyżem to Jej zadanie, ale i zadanie wszystkich Jej dzieci: świętego Jana Ewangelisty i także twoje. Rozważ obecność Maryi pod krzyżem oraz to, jak dzielnie obok krzyża stała. Ona była tam przy Jezusie bez przymusu – dobrowolnie. Była świadkiem Jego posłuszeństwa, cierpienia i śmierci. Obecna była pod krzyżem z potrzeby macierzyńskiej miłości i łączyła się w sposób szczególny z Jego dziełem zbawczym. Słuchała drwin i zniewag, jakie ludzie kierowali do Jej niewinnego Syna, skazanego na okrutną śmierć w majestacie prawa. Widziała przybicie Jego rąk i nóg gwoździami do krzyża oraz przebicie Jego Serca włócznią żołnierza. Nasz Pan wspierał Jej odwagę. Ona przyjęła cierpienie w milczeniu, rozpoznając w nim wolę Boga Ojca. W godzinie panowania ciemności Maryja trwała w wierze i zachowała ją nienaruszoną. Wiara apostołów wystawiona została w tym krytycznym momencie na ciężką próbę; nie mogli oni znieść widoku ukrzyżowanego Mistrza. Niektórzy się załamali i uciekli. Podburzony zaś przez faryzeuszów lud odwrócił się od Niego. Oprawcy chełpili się swoim pozornym tryumfem. Rozważ, jak mocno kontrastuje mrok i dramat wokół krzyża Jej Syna z wiarą i światłem płonącym w Jej duszy. Choć Maryja stojąca pod krzyżem była przeszyta bólem, jednak nie była pozbawiona wiary i nadziei. Stała dzielnie. Wierzyła wówczas także za tych, którzy byli kuszeni, aby porzucić wiarę w Jezusa i popaść w beznadziejność. Nic nie mówiąc, swym spojrzeniem wskazywała na Ukrzyżowanego i jednoczyła się z Nim. Pragnęła, aby ludzie gorąco wzięli sobie do serca pragnienie Jej Syna.

        Jezus, gdy umierał na krzyżu, myślał o ludziach. Przyjął śmierć z miłości do nich. Pomyśl, jak reagujesz, gdy przychodzą na ciebie trudne chwile. Czy ograniczasz się wówczas do myślenia o sobie, może zadręczasz siebie własnym cierpieniem, a nie masz przed oczyma tych osób, które bardzo kochasz? Przeżywając taki czas w wewnętrznym zjednoczeniu z Chrystusem, uświadom sobie, że Jezus nie chciał być sam w czasie dźwigania krzyża. On chce cię widzieć zawsze gotowym do przyjęcia Jego i swojego krzyża oraz chętnym do współpracy w dziele Odkupienia. Maryja na Golgocie traci swego Syna i zgadza się na to rozłączenie z Nim, aby zostać Matką innych dzieci. Z krzyża powierzony został Maryi umiłowany uczeń Jezusa – św. Jan – powierzony w charakterze Jej przybranego syna, aby godnie reprezentował wszystkich Jezusowych uczniów. Na znak miłości do ludzi Jezus uczynił Maryję Matką wszystkich ludzi. Rozważ, jak Ona na Kalwarii ofiarowała nam wszystkim swoje miłujące Serce. Jej macierzyństwo względem ludzi wiele Ją kosztowało, bo zrodziła ich w bólu śmierci swego Syna. Podziękuj, że doświadczasz wciąż Jej dobroci – mając Ją daną za Matkę.

        Nasz Pan, Jezus Chrystus powierzył wszystkich ludzi trosce Maryi i chce, aby nasze życie nie było wyłączone z Jej macierzyńskiego wpływu. On pragnie, abyśmy żyli w zażyłości z Maryją i byśmy obdarzali Ją szacunkiem, czcią oraz gorącym uczuciem, jakie On sam żywił względem Niej. Pewnie wiesz, że wszystkie łaski, dane ludziom, mają swe źródło w Bogu, ale idą do nas przez Jezusa i przez ręce Maryi oraz przez Jej i Jego Serce. W ten sposób poznajemy lepiej Jej macierzyńskie oblicze względem ludzi. Na Chrzcie świętym ludzie stają się przybranymi dziećmi Boga i przybranymi dziećmi Maryi. Medytując nie przeocz działania Maryi, rozciągającej swą dobroć na wszystkie okoliczności twego życia. Nazywasz Ją Pocieszycielką strapionych, a Ona w swym życiu zawsze pełniła wolę Bożą. Spełnia ją i teraz, realizując ostatnią wolę swego Syna – wolę bycia Matką dla ciebie. Św. Jan Ewangelista bez zwłoki wziął Maryję do swego domu i szanował Ją jak swą Matkę. Miał dla Niej synowską miłość. Chyba wiesz, że i ty powinieneś zaprosić Maryję do twego domu i do twego życia. Winieneś być wobec Niej ufnym, bo Ona zasługuje na zaufanie, skoro Syn Boży zawierzył Jej swe życie i wychowanie. Ona, będąc świadkiem śmierci Jezusa, żyła nadzieją Jego zmartwychwstania i obecnie modli się za nami grzesznymi – teraz i w godzinę naszej śmierci.