ks. Stanislaw Groń SJ - 9 lipca 2000

Wykorzystana szansa

Słowa kluczowe:

med0007Przeczytaj w skupieniu fragment z Ewangelii św. Marka 5,24-34 i postaraj się wyobrazić sobie to ewangeliczne zdarzenie. Nie bój się aktywnie włączyć w przeżywanie tego odległego w czasie wydarzenia. Twoje życie na co dzień z Jezusem jest także ukazywaniem innym wiary w Jego moc.

Dotknięcie z wiarą

        Ludzie otaczali wiele razy Jezusa, gdy ich nauczał. Panował wówczas wielki tłok i ścisk. Napór, czyniony na Jezusa przez ludzi, był nierzadkim zjawiskiem, wpisanym w realia palestyńskiej rzeczywistości. Pewnie znane ci jest takie fizyczne doświadczenie napierania tłumów (np. przy wejściu na stadion czy podczas spotkań ze znanymi ludźmi). Ale był też i inny nacisk na Jezusa, ten wewnętrzny, płynący od słuchających Go. Był to niejako nacisk wydobywających się z ludzkich serc pragnień, aby otrzymać potrzebne łaski. Wielu ludzi chciało wypowiedzieć siebie i owocnie skorzystać ze spotkania z Jezusem dla dobra swej duszy i ciała. Z różnych powodów interesowano się nauką Jezusa i Jego osobą. Wielu było takich, którzy chcieli być jak najbliżej Niego nie tylko po to, aby dobrze słyszeć, co mówi, ale aby móc na Niego uważnie patrzeć, nasycić się Jego widokiem, a nawet dotknąć się Go.

Nadzieja w Jezusie

        Wśród idących za Jezusem była chora na krwotok kobieta, która usłyszała o Nim. Pewnie musiała iść za Nim dość długo, aby móc przedostać się blisko Jezusa i w odpowiednim momencie dotknąć się Jego szaty. Było to jej gorące pragnienie, motywowane wiarą, że w ten sposób ulży sobie w trwającej od dwunastu lat chorobie. Głęboko wierzyła, że tylko On mógł jej pomóc. Była to wiara na pozór zabobonna (żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa), ale jednak szczera i ufna. Jej plan był prosty: przecisnąć się od tyłu ku Jezusowi, dotknąć się Go i pozostać ukrytą, niezauważoną w tłumie napierających na Niego zewsząd ludzi. Widok kobiety przeciskającej się przez tłum, aby móc się znaleźć tuż przy Jezusie, wydać ci się może odpychający. Można by pomyśleć, że brakowało jej taktu i kultury. Tak jednak myśleć o niej nie powinieneś. Stłoczeni ludzie, idący przy Jezusie, nie znali pragnienia owej kobiety; nie wiedzieli, o czym marzyła, i nie znali jej wielkiej wiary oraz tęsknoty odzyskania utraconego zdrowia. Medytuj, jak zapobiegliwa i sprytna jest ta kobieta w staraniu o siebie. Wydała całe swe mienie na leczenie u różnych lekarzy, a więc zrobiła wszystko to, co tylko mogła uczynić. Wiele też od leczących ją wycierpiała i nawet miała się jeszcze gorzej. Poprawy nie było, całkowicie zubożała, lekarze nic jej nie pomogli. Pozostała jej jedyna nadzieja w Jezusie.

Miłość i moc Jezusa

        Rozważ, jak na spotkanie z chorą kobietą zareagował Jezus. Dostrzegł jej gest wiary i miłości. Doskonale znał jej pragnienie odzyskania zdrowia. Pozwolił, aby dotyk Jego płaszcza miał dla niej uzdrawiające następstwo. Znamienne jest to, że Jezus odwrócił się i zaczął się rozglądać za uzdrowioną kobietą. Jezus, któremu wierzysz, jest tym samym, przed którym upadła kobieta i wyznała Mu całą prawdę. Była dogłębnie poruszona, przejęta i całkiem zdrowa. Zaufanie Jezusowi i wiara w Niego pomogły tej kobiecie odzyskać utracone zdrowie. Podziękuj za sytuacje twoich życiowych trudności, kłopotów, lęków, chwil dramatycznych, które przyprowadzają cię do Jezusa. Podziękuj za każde pragnienie, aby się Go „dotknąć” i coś zmienić w swym życiu. Trudne chwile też mogą być pożyteczne dla ciebie i powinieneś je umieć dobrze wykorzystać. Podziękuj za Jezusową miłość i za twoje przylgnięcie do Niego. Czy ochoczo pokonujesz trudy i czy chcesz dotrzeć do Jezusowego słowa i do Jego sakramentów, w których jest zawarta łaska? Rozważ też, jak na pytanie Jezusa: kto się Mnie dotknął zareagowali apostołowie. Zirytowali się trochę, bo tylu ludzi wciąż Go dotykało w wielkim natłoku. Dotknięcie szat Jezusa przez chorą kobietę było jednak zdecydowanie inne od pozostałych. Tamte dotknięcia powodowały tylko nacisk fizyczny. Dotknięcie tej kobiety było połączone z wiarą i przyniosło jej uzdrowienie. Apostołowie nie zauważyli, że coś się stało. Zdarzenie z kobietą uszło ich uwagi. Jezus, jak kiedyś tak i dzisiaj, wypowiada słowa: Idź w pokoju, córko – synu, twoja wiara cię ocaliła. Idź w pokoju, uzdrowiona(-ony) ze swej dolegliwości. Jezus chce mieć wpływ na twoje życie i jeśli ty także tego chcesz, może z tego wyniknąć tylko dobro. Chyba wiesz, że On nie jest bezradny wobec choroby i bólu oraz wobec duchowego cierpienia człowieka. Jego nauka i moc są obecne w świecie, w którym żyjesz. On czeka na twoją wiarę, zbliż się do Niego.