ks. Stanislaw Groń SJ - 7 października 2000

Obdarowywać miłosierdziem

Przeczytaj fragment Ewangelii (Łk 10,25-37) i w skupieniu rozpocznij medytację.

        Pytanie, zadane Jezusowi przez uczonego w Piśmie: Nauczycielu, co czynić, aby osiągnąć życie wieczne? a więc, jak żyć, aby się dostać do nieba, jest nadal aktualne. Mistrz z Nazaretu udzielił na to pytanie najpełniejszej odpowiedzi, opowiadając przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.

Wobec zranionego człowieka

        Ewangeliczny rozbójnik, kapłan, Samarytanin i leżący przy drodze pobity człowiek są w pewnej mierze także w tobie. Jest tak, bo zdarza ci się popełniać zło, zaniedbywać dobro, ale umiesz też udzielać bliźnim życzliwej pomocy.

        Przybliżenie się do człowieka będącego w potrzebie i okazanie mu serca to twój obowiązek. Także i ty powinieneś mu usłużyć, nawet jeśli on cię o to nie prosi, nie krzyczy i nie woła o pomoc. Nieważne jest, kto cierpi: stary czy młody, bliski czy nieznajomy, ziomek czy obcokrajowiec. Nieważne jest, jak cierpi: na ciele czy na duszy. Istotne jest to, że cierpi i że człowiek został zraniony. Okazana mu życzliwość i pomoc będą cię z pewnością kosztować. Będziesz musiał czymś zapłacić, chociażby poniesionym dla niego trudem, straconym czasem, a może utratą tzw. świętego spokoju czy wreszcie wydanymi przez ciebie dla bliźniego pieniędzmi. Wiedz, że zasługi na niebo zyskuje się także w ten sposób, pochylając się nad bliźnim i okazując mu swą pomoc i miłość.

        Medytując Ewangelię, zrozum, że drugi człowiek nie może cię nie obchodzić! Pewnie już wiesz, że nikt nie dostanie się do chwały życia wiecznego, jeśli omija bliźniego, który jest w prawdziwej potrzebie. Wiesz dobrze, że wszędzie można spotkać zranionych ludzi, bo wielu jest takich, którzy niczym rozbójnicy napadają na godność drugiego, na jego majątek, zdrowie i życie. Nie tylko ulice i drogi, place i środki lokomocji są niebezpieczne, nawet własny dom może być taki. Zbójcy, rozbójnicy mogą dziś dobrze wyglądać i prezentować się nienagannie, lecz są bardzo groźni dla bliźnich. Najbliżsi ludzie mogą też ranić się nawzajem brakiem serdecznej miłości i zrozumienia.

Na pomoc, na ratunek człowiekowi

        Nie jest trudno zauważyć ludzi potrzebujących. Wrażliwe oczy łatwo dostrzegą ich nieszczęście. Świat, Polska, twoje miasto i dom potrzebują samarytan. Potrzeba ich przynajmniej tylu, ilu jest zbójców i zranionych w różnoraki sposób bliźnich. Nie używaj argumentu, że instytucje państwowe i kasy chorych zajmą się nimi, bo wówczas będziesz podobny do ewangelicznego właściciela gospody, leczącego bliźniego, ale za cudze pieniądze.

        Medytując nad słowem Bożym, zrozumiałeś pewnie, że jakikolwiek niesiony przez ciebie ciężar obowiązków nie może usprawiedliwić twego niezatrzymania się przy tych, którzy wymagają pomocy. Jeśli zdarzyło ci się przejść obok bliźniego, który był w nieszczęściu, bez okazania mu serca, to przeproś za to Jezusa, bo tak naprawdę ominąłeś Jego.

        Pomyśl, czy przypadkiem twoja wygoda nie jest przyczyną braku zainteresowania bliźnim, albo czy nie jest nią jakaś sprytnie wyszukana wymówka, którą usiłujesz się usprawiedliwić. Samolubne myślenie o sobie może zrodzić tak wielką znieczulicę, że ominiesz będącego w potrzebie człowieka!

        Rozważ, co znaczy stwierdzenie, że tylko miłosierni miłosierdzia dostąpią. Czynne okazywanie miłości bliźniemu będzie możliwe wtedy, gdy będziesz należycie kochał siebie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Dając siebie i swoje dobra innym, z pewnością otrzymasz nagrodę. Proś, aby nie zabrakło ci miłości wobec najbliższych i aby starczyło ci jej także dla obcych. Co możesz dać, to daj i dobrze rozważ, aby trafiło to do faktycznie potrzebujących. Nie wszyscy, którzy głośno krzyczą, są w rzeczywistej potrzebie.

        Zauważ, jak okazał swą miłość ewangeliczny Samarytanin. Opatrzył poturbowanemu rany i zadbał o niego. Czyń i ty podobnie! Za okazaną bliźnim miłość zapłaci ci w stosownym czasie Bóg – Pan Miłosierdzia i najlepszy z ludzi samarytanin. On już pochylił się nad tobą. I ty pochyl się nad bliźnim, i nie pytaj, kto nim jest, tylko pośpiesz mu z pomocą, abyś osiągnął życie wieczne.