ks. Stanislaw Groń SJ - 3 lipca 2010

Obietnica Siódma

Słowa kluczowe:

ob07Dusze oziębłe staną się gorliwymi

W listach i pismach Małgorzaty Marii Alacoque znajdujemy zapiski związane z objawieniami Pana Jezusa, które później stały się podstawą do wyodrębnienia 12 obietnic dla czcicieli Bożego Serca. Dwa listy odnoszą się do siódmej obietnicy.

List nr 140 – Do jej kierownika

Nieskończone są skarby i błogosławieństwa, które zawiera Najświętsze Serce. Nie wiem, czy jest jakieś inne ćwiczenie w życiu duchowym, które bardziej pomagałoby wznieść duszę w krótkim czasie do najwyższej doskonałości i dało jej zasmakować prawdziwej słodyczy niż to, znajdujące się na służbie Jezusa Chrystusa. Tak, mówię to z całą pewnością, że gdyby wiedziano, jak jest ono miłe Jezusowi, nie byłoby chrześcijanina, który mimo niewielkiej miłości do umiłowanego Zbawiciela, nie brałby udziału w tym nabożeństwie.

List nr 41 – Do Matki Marii Franciszki de Saumaise w Dijon z 2 marca 1686 r.

(…) W dniu święta naszego Założyciela [św. Franciszka Salezego], Święty Ojciec dał mi bardzo wyraźnie poznać gorące pragnienie, by Najświętsze Serce Jezusowe było znane i kochane w Zakonie. Powiedział mi, że jest to najskuteczniejszy środek, jaki mógł otrzymać, aby ustrzec się przed upadkiem i unikać ulegania zamysłom obcego ducha, pełnego pychy i wynoszenia się nad innych, dążącego do zniszczenia ducha pokory i prostoty, które są podstawą budowli, a szatan usiłuje ją obalić, ale nie może tego dokonać, gdyż Zakon ma Najświętsze Serce Jezusowe na obronę i pomoc.

„Dusze oziębłe” to ludzie żywiący niewielką miłość do Jezusa. Tymi słowami określono w obietnicy tych, których miłość i gorliwość osłabła, jakby się wypaliła. Są tacy zarówno wśród chrześcijan świeckich, jak i zakonników. Oni wszyscy stali się letni, oziębli w swych praktykach pobożności i miłości do Boga oraz ospali w posłudze wobec bliźnich. Posiłek podany do spożycia jako gorący takim być powinien, gdy jest wyziębły, staje się niesmaczny. Zimny piec czy kaloryfer nikogo nie ogrzeje, a chłodne mieszkanie w zimie nie będzie przytulne. Wiemy też, iż człowiek chłodny uczuciowo nie okaże się wylewny dla innych i nie pozyska ludzkiej sympatii.

Wydawać by się mogło, że oziębły chrześcijanin jest mało wartościowy we wspólnocie Kościoła. Może dla ludzi tak, ale nie dla Boga! Jego stan serca i duszy zaprasza Jezusa, aby się nim zainteresował i uzdrowił go, uczynił gorliwym. Oziębłość ducha woła o rozgrzanie. To właśnie takim człowiekiem interesuje się Jezus i pragnie go ogrzać swoim Sercem, czyli zbawczą miłością. Ci oziębli chrześcijanie mają szczególną szansę swego rozwoju duchowego. Jest nią duchowość Serca Jezusowego.

Bóg pociągający dusze do Siebie

W Apokalipsie (3, 15-16) Duch Święty czyni wyrzut Kościołowi w Laodycei: Znam twoje czyny, nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny, albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.

`Letniość lub oziębłość może dotknąć każdego chrześcijanina, który nie rozwija się we wspólnocie Kościoła z winy własnej lub też innych. Jezus chce, abyśmy współpracowali z Nim. On pragnie nam przewodzić i towarzyszyć. W Kościele mamy wszystko, czego potrzeba do duchowego rozwoju i uświęcenia: słowo Boże, święte sakramenty oraz drugiego człowieka, którego mamy kochać, służyć mu z miłością i jeśli trzeba – wybaczać mu. Wzrastanie duchowe dotyczy także oziębłego lub letniego człowieka, bowiem Jezus z kochającym nas Sercem oraz Duch Święty są nauczycielami życia wewnętrznego. Żadne rany, grzechy, słabości nie będą dla Jezusowego Serca przeszkodą do działania! Bóg szuka takich zaniedbanych duchowo ludzi. Obojętność, letniość, oziębłość może zagrażać każdemu zawsze i wszędzie.

Takie postawy i choroby duszy, zastoje w postępie duchowym dotykają dzisiaj wielu ludzi. Utracona zdolność wnikliwego patrzenia na siebie samego jest jedną z poważnych przeszkód na drodze postępu w chrześcijańskim życiu. A przeszkody trzeba pokonywać! Także przeszkody w życiu duchowym. Łatwiej to czynić z Jezusem.

Zawsze można się poprawiać

Ze złego na dobre, z dobrego na lepsze! Ale wielu jest takich, którzy nie chcą być lepszymi, gorliwszymi, gorącymi! Chcą pozostać takimi, jakimi są: chłodnymi, letnimi, oziębłymi, miernymi, jak

gdyby bylejakość mogła pociągać i być atrakcyjna. Postawa taka ma swe źródło w lenistwie i w braku troski o rozwój duchowy. To tak, jakby przestać płynąć zarówno z prądem, jak i pod prąd.

Jezus dla takich ludzi przygotował skuteczny lek, dzięki któremu dusze oziębłe lub letnie staną się gorliwymi! On sam jest lekarstwem i lekarzem. Czcicielom swego Serca przyrzeka w siódmej obietnicy uzdrowienie. Wierzmy temu słowu i nie zadowalajmy się bylejakością życia. Wymagajmy od siebie! Obecność Jezusa, Jego cierpliwość i miłosierdzie przezwyciężą naszą oziębłość. Z upływem czasu będziemy coraz więcej rozumieć. Łaska Jezusa będzie nas przemieniać. On potrafi skutecznie wkomponować w nasze uświęcenie momenty przykre, zaskakujące nas samych i naszych bliźnich, głębokie wady, ograniczenia, naszą nędzę i bezsilność.

Zbawienne działanie

Wzrastanie duchowe nie jest ściśle zależne od dojrzałości ludzkiej; ono może następować nawet wówczas, gdy do niej jeszcze daleko. Przy Sercu Jezusa i pod okiem Zbawiciela wszystko jest możliwe. On może w cudowny sposób przeprowadzić wszystkich oziębłych i mało gorliwych przez mgłę i mrok do swojego światła i rozgrzać ich serca! Duchowa pomoc Jezusa jest skuteczna. Jezus z kochającym nas Sercem jest zawsze Panem życia, nawet jeśli zło ciągle nam zagraża. On pociąga dusze do Siebie. Szukajmy oparcia w Jego łasce i otwórzmy się na nią. Pomoże nam w tym wpatrywanie się w przebity bok Pana i gorejąca miłość Jego Serca.