ks. Stanislaw Groń SJ - 1 grudnia 2012

Refleksja adwentowa

Adwent to nowy okres w liturgicznym kalendarzu Kościoła, poprzez który przygotowujemy się na przyjście Chrystusa. Obejmuje on cztery kolejne niedziele, bezpośrednio poprzedzające Boże Narodzenie. Nazwę swą zawdzięcza łacińskiemu słowu adventus – przyjście.

W Adwencie widoczne są nowe elementy w zewnętrznej oprawie liturgicznej. Do Mszy św. kapłan używa ornatu koloru fioletowego, a w niedziele nie śpiewa się radosnego hymnu Gloria, tak aby później, w okresie Bożego Narodzenia, zabrzmiał on z nową siłą i mocą. W wielu kościołach i kaplicach, na najwyższym stopniu specjalnie do tego przygotowanych „schodów” umieszcza się figurkę Pana Jezusa, która z każdym dniem „schodzi”, symbolizując rychłe świętowanie betlejemskiego wydarzenia. Warto zauważyć, że stopni jest tyle ile dni Adwentu. Wszystko po to, aby wyraziście ukazać, że Jezus przybliża się do nas z każdym dniem. Zwykle w ołtarzu głównym lub przed obrazem Matki Bożej znajduje się przyozdobiona niebieską kokardą duża świeca – symbol światłości, którą przynosi Jezus.

Teksty liturgiczne tego okresu ukazują postacie świętych, którzy przepowiadali przyjście Mesjasza. Wierni śpiewają pieśni adwentowe, o pięknych, często wzruszających melodiach, wyrażających tęsknotę oczekiwania na przyjście Jezusa (w Polsce dzieci przychodzą na Roraty z lampionikami). Te nowe zewnętrzne elementy, obecne w liturgii okresu Adwentu, mówią nam o konieczności ożywienia lub wypracowania na nowo takich postaw jak: oczekiwanie, czujność, nadzieja. Współczesnemu człowiekowi nie jest łatwo ani czuwać, ani oczekiwać, bowiem w naszej świadomości oczekiwanie zostało związane nierzadko ze snuciem prognoz, jak również najrozmaitszych przepowiedni, które dla wielu poganiejących chrześcijan są ważniejsze niż Ewangelia.

Adwent wskazuje na potrójne przyjście Jezusa. Pierwsze, historyczne, w ubóstwie stajni betlejemskiej; drugie, które dokonuje się nieustannie pod osłoną sakramentów, a więc jest ukryte dla naszych oczu lecz zarazem zawsze skuteczne; trzecie zaś to przyjście, które ma nastąpić przy końcu świata. Duchowość tego okresu zwrócona jest więc ku trzem wymiarom: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Kościół poprzez liturgię pomaga nam, abyśmy w tym okresie gorliwiej patrzyli na przykłady postaci – przewodników adwentowych. Pewne ich postawy i zachowania są dla nas do podpatrzenia i naśladowania. Przewodnik – ten, który nas prowadzi – to osoba, której przede wszystkim możemy zaufać. Wtajemnicza i wprowadza nas w to, co jest nam mało znane, pragnąc zwrócić uwagę na rzeczy najistotniejsze. Z przewodnikiem czujemy się bezpiecznie, pewnie. Okres Adwentu ma takich przewodników, takie osoby, będące darem dla nas.

Do przewodników adwentowych należy prorok Izajasz: postać ze Starego Testamentu, żyjąca w VIII wieku przed narodzeniem Jezusa; człowiek z osobowością bardzo wrażliwą, wyczulony na głos Pana Boga, mówiący innym o Jego świętości i niewzruszony w swej wierze w ostateczny triumf dobra. Ale ten łagodny w mowie prorok bywał czasami bardzo wymagający i wypowiadał także mocne słowa groźby wobec nieposłusznego ludu; jednocześnie jednak mówił również o pocieszeniu, które rodzi się z obietnicy, że nadejdzie oczekiwany Mesjasz.

Innym adwentowym przewodnikiem jest Jan Chrzciciel, prorok w Judei, który przyszedł na świat sześć miesięcy przed Jezusem, swoim kuzynem. Człowiek żyjący na pustyni, asceta, który nie jadł mięsa i nie pił wina, żywił się szarańczą i miodem, ubrany w zwierzęce skóry. Głosił on nadejście Mesjasza i radykalne orędzie pokutne. Nie wywyższał się lecz pragnął pozostać w cieniu tego, którego przyjście zapowiadał, Jezusa Chrystusa. Jest i trzeci przewodnik, a właściwie przewodniczka adwentowa, to jest Matka Boża. Ta, o której prefacja mówi, że oczekiwała Jezusa z wielką miłością. W Jej życiu doskonale widać posłuszeństwo wobec świętej woli Boga.

Postawmy sobie pytanie: Jakie zadanie dla nas ma do spełnienia tegoroczny Adwent? Bez wątpienia powinien on przygotować każdego z nas na święta Bożego Narodzenia. To znaczy, oczyścić nasze serca, byśmy godnie spotkali się z Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Człowiek w tym adwentowym czasie winien wyjść Bogu naprzeciw, bo Bóg pierwszy wyszedł do niego ze swoją hojną łaską, która możliwym czyni owocne spotkanie z Wcielonym Słowem Bożym. Czas Adwentu przypomina nam, że w dzieje świata wszedł Chrystus, który wciąż, i na nowo, przemienia go i podtrzymuje.

Każdy z nas osobiście i we wspólnocie Kościoła przeżywa czas spotkania z Jezusem w sakramentach i przygotowuje się do spotkania z Nim w godzinę swej śmierci. Abyśmy mogli owocnie radować się z przyjścia Jezusa w okresie świąt Bożego Narodzenia, trzeba tego przyjścia oczekiwać i aktywnie czuwać. Wiemy, że nie jest łatwo czuwać, bo można zasnąć albo zająć się czymś innym, i nie dostrzec przechodzącego Chrystusa. Nasze przygotowanie powinno polegać na oczyszczeniu serca i pokucie, i być dla nas prawdziwym źródłem radości, bo „Pan jest blisko”.

Adwent zachęca nas, abyśmy tęsknie wyczekiwali Jezusa. Ale nie może to być czekanie bezczynne, lecz przepełnione miłością i służbą. To adwentowe spojrzenie w przyszłość powinno wpływać na naszą teraźniejszość, bowiem wyostrza ono nasze spojrzenie na rzeczywistość, w której żyjemy, i w której podejmujemy liczne decyzje o skutkach sięgających w przyszłość, w wieczność. Nasza ziemska pielgrzymka powinna być wykorzystana na przygotowanie do ostatecznego spotkania z Jezusem, a Pismo Święte nas zapewnia, że Pan Bóg będzie nas umacniał aż do końca, abyśmy byli bez zarzutu w dniu Pana naszego. Dlatego Kościół przypomina nam, że jest Ktoś, na Kim możemy się oprzeć – jest to Jezus, który nam mówi: Nie lękajcie się! Pośród tego świata chrześcijanie są świadkami innej wolności, nie takiej, jaką oferuje świat. Są też świadkami innych dziejów, które się nie kończą, nie przemijają, bowiem w świat wszedł już Jezus i trzeba tylko dobrze przygotować się na spotkanie z Nim.