ks. Stanislaw Groń SJ - 19 lutego 2014

Recepta na lepszy świat

7. Niedziela zwykła;
Ewangelia: Mt 5, 38-48

Przykazanie miłości nieprzyjaciół nakazuje chrześcijanom miłość w miejsce odwetu, który zawsze rodzi zło. Miłość buduje!

Ona naprawia zniszczone relacje, odwraca bieg złych spraw, zauważa potrzeby i pomaga leczyć zranione serca. Rozwiązywanie konfliktów wymaga miłości i czasu, a te są sposobem na usunięcie napięć i na właściwe podejście do potrzeb innych. Nasz Pan wzywa swych uczniów do uznania miłości bliźnich za wartość większą od posiadanych rzeczy i dóbr duchowych. Jezus powołał uczniów i Kościół jako wspólnotę miłujących się ludzi. Miłość, przyjaźń, przebaczenie, hojność i życzliwa postawa wobec innych to wyzwania dla tych, którzy są Jego uczniami.

Czasami w imię sprawiedliwości próbuje się zwalczać zło złem, lecz sprawiedliwość rozumiana jako wyrównywanie rachunków nigdy nie spowoduje, że świat stanie się lepszy, bo nie zmieni ludzkiego serca. Zmienić je można tylko dobrocią i miłością! Dzisiejsza Ewangelia jest wspaniałą lekcją, jak czynić świat lepszym, a podane w niej przykłady: jeśli cię kto uderzy…, zmusza cię kto…, chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę…, mają wspólny mianownik – umieranie z miłości do osobistego wroga.

Czasami pytamy, czy nieopieranie się złu nie jest szkodliwe, czy nie zwiększa zuchwałości wrogów i sprawia, że zło jeszcze bardziej się rozprzestrzenia. Odpowiedź brzmi: Nie! Życie Jezusa potwierdza to przykazanie. To na Nim załamało się odwieczne koło odwetu za doznaną krzywdę! On pozwolił podeptać swój honor i poniósł ciężkie drzewo krzyża, i to więcej niż tysiąc kroków, a na Golgocie dał się ograbić z szat.

Jezus z wysokości krzyża pociąga nas do miłości przebaczającej, abyśmy zobaczyli, gdzie jesteśmy. By nauczyć nas miłości nieprzyjaciół, Bóg prowadzi nas śladami Jezusa. Jego przykazaniem codziennie jesteśmy zaskakiwani i z zachowywania go codziennie rodzi się nowy człowiek – dojrzalszy w miłowaniu.