ks. Stanislaw Groń SJ - 6 listopada 2014

Jezus pukający do drzwi grzesznika

phoca thumb l pukajacyMozaika tak zatytułowana znajduje się po prawej stronie nawy głównej świątyni, w środkowym łuku międzyarkadowym arkady południowej. Jak wszystkie pozostałe mozaiki w tej części bazyliki również i ta została zaprojektowana przez Leonarda Stroynowskiego. Wykonał ją jezuicki brat zakonny Wojciech Pieczonka. Prace artystyczne trwały przy niej od połowy roku 1923 do maja 1924 roku i, jak zawsze w tego typu misternym zajęciu, wymagały niemalże benedyktyńskiej cierpliwości. Mozaika jest niezwykle barwna, dominują w niej jasne zdecydowane kolory, a tło zdobią błyszczące złote refleksy.

      Stroynowski swoją oryginalną kompozycją, zaprojektowaną dla krakowskiej bazyliki, nawiązał do obrazu znanego malarza angielskiego Holmana Huta (1817-1910) – Chrystus jako światłość świata, na którym Pan Jezus puka do drzwi. Jednakże mozaika przedstawia Jezusa zdecydowanie inaczej, niż uczynił to XIX-wieczny angielski malarz. Nie noc, lecz dzień dominuje w tej scenie. Nie blask latarni przebija się przez mroki nocy, a Chrystus nie został przedstawiony w cierniowej koronie i w królewskim płaszczu, lecz jako Zmartwychwstały i uwielbiony. W krakowskiej świątyni artysta przedstawił Jezusa jako nauczyciela i wędrowca. Postać Zbawiciela ukazana jest realistycznie i z dużą dozą uczucia.

      W jasnym południowym świetle dobrze widoczna jest centralnie wkomponowana postać Jezusa jako młodego mężczyzny z pięknymi rysami twarzy, z długimi włosami, wąsami i brodą. Wokół Jego głowy widnieje pełna złocista aureola – symbol boskości. Zbawiciel jest ubrany w luźno opadającą jasną tunikę, przepasaną powyżej pasa. Na Jego ramionach i rękach widnieje zarzucony mocno pofałdowany niebieski płaszcz. W lewej dłoni trzyma pasterską laskę z ukosa wspartą o piaszczystą i kamienistą drogę. Świecące słońce tworzy lekki cień padający z laski na próg drzwi i na białą suknię. Prawą ręką Chrystus delikatnie puka do drzwi – symbolu ludzkiego serca. Stoi On na piaszczystej drodze obuty w sandały. Jego postać została umiejscowiona na tle drewnianych, zbitych z desek drzwi w kolorze brązu w solidnych kamiennych odrzwiach. Mur otaczający ściany domu, położonego jakby na uboczu drogi, zbudowany jest z dużych ociosanych kamieni, przylegających do siebie, a połączonych murarską zaprawą. Po murze wiją się rozłożyste pnącza dorodnego winnego krzewu. Widoczne są też ciemne dojrzałe winogrona. Mur zdobią także duże rozwinięte czerwone kwiaty, rosnące tuż przy nim. Przypominają one swym wyglądem dorodne maki. W rogach mozaiki widnieją gałązki ciemnozielonych liści oliwek. Drzwi są szczelnie zamknięte. Próg nie jest wytarty i widać, że dawno nikt go już nie przekraczał, wchodząc do wnętrza domu. Również lekko pochylone kwiaty i gałązki zachodzące na drzwi sugerują, że te dawno nie były otwierane.

      Co jednak wydaje się najważniejsze w tej artystycznej wizji, to brak klamki. W ten sposób artysta uzmysławia odbiorcy, że to tylko od niego zależy otwarcie Bogu drzwi do jego serca. Klamka znajduje się po drugiej stronie, po stronie człowieka, i tylko on jest władny swoją wolą i przyzwoleniem zaprosić Boga do siebie. Nie sposób abyśmy, oglądając tę scenę w jezuickiej świątyni, nie zastanowili się nad własnym życiem i nad swoją postawą względem Chrystusa, byśmy nie zadali sobie pytań: Czy ja już otwarłem Mu drzwi mojego serca, czy też może nadal pozostaję głuchy na dźwięk Jego pukania?

      Inspiracją dla artysty stał się tekst zaczerpnięty z Apokalipsy św. Jana: Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną (3,20).To właśnie pierwsza część tego cytatu znajduje się w górnej partii mozaiki, gdzie została usytuowana na złocistym tle w formie jednozdaniowego napisu.

      Treść cytatu uświadamia nam zapowiedź bliskiego powrotu Chrystusa. Chrześcijanin zawsze musi być gotowy, by otworzyć drzwi, gdy tylko usłyszy pukanie swego Pana (zob. Łk 12,36). Powinien też zawsze żyć przykładnie i kierować się miłością, ponieważ Pan i Sędzia stoi już u drzwi (Jk 5,9). Słowa Chrystusa: Oto stoję u drzwi i kołaczę, można też potraktować jako apel Oblubieńca ludzkich dusz.

      W tym obrazie dostrzegamy fundamentalną prawdę o bezgranicznej miłości Boga do człowieka. Jego bezustanne zatroskanie, wyczekiwanie oraz szczere pragnienie pozostania z tym, który odpowie na Jego wezwanie.

      W pamiętnej rozmowie z uczniami w drodze do Emaus Zmartwychwstały Chrystus okazywał jakoby miał iść dalej, oczekując z ich strony zaproszenia do pozostania z nimi. Człowiek, który odmawia Bogu zaproszenia poprzez otwarcie drzwi do swego serca, ponosi pełną odpowiedzialność za taką decyzję.

      Słuchając słowa Bożego i kontemplując tę mozaikę, wielu z nas otworzy się na Jezusa. Z pewnością wielką łaską i przywilejem jest dla nas to, że On wciąż kołacze do drzwi naszego serca. Powinniśmy jeszcze tylko chcieć to usłyszeć i odpowiedzieć, otwierając swe serce z radością na przyjście Pana. Wtedy On z pewnością przekroczy jego próg, wstąpi i pozostanie w nim, przynosząc radość, pokój i ukojenie.