ks. Stanislaw Groń SJ - 6 listopada 2014

Miłosierny Samarytanin

phoca thumb l samarytaninMozaika zatytułowana Miłosierny Samarytanin jest artystyczną ilustracją przypowieści zapisanej w Ewangelii według św. Łukasza (10,30-37). Jezus opowiedział ją uczonemu w Prawie, aby go pouczyć, kto jest jego bliźnim. Przypowieść ta ukazuje zachowanie się człowieka, który kocha.

      Mozaika umiejscowiona jest w przestrzeni o kształcie zbliżonym do trójkąta łuku ściennego, znajdującego się po lewej stronie nawy środkowej bazyliki (patrząc od wejścia głównego). Jak większość mozaik w tej świątyni pełni ona funkcję nie tylko dekoratywną, ale przede wszystkim katechetyczną: ludziom, którzy wysłuchali słowa Bożego, ukazuje wizualnie osobę spełniającą dobry uczynek. Słowo przyjęte z wiarą winno kształtować postawy miłosierdzia, wyrażające się w pomaganiu bliźniemu. Słowo winno nas pobudzać do miłości ofiarnej, do pełnienia dobrych uczynków nawet wobec przeciwników politycznych, ludzi nam niechętnych czy wyznawców innych religii. W Królestwie, które głosi Jezus, nie ma barier. Jest ono otwarte dla każdego, nie zna religijnych czy politycznych podziałów.

      Żeby zachować w swym sercu miłość, trzeba kochać i praktykować dobre uczynki, i to nie tylko wobec ofiar przydrożnego rozboju, ale wobec wszystkich ludzi będących w potrzebie. Świadczenie miłości w każdym czasie i wobec wszystkich jest drogą do zbawienia. Mierząc własne siły z cudzą niemocą, możemy lepiej poznawać wielkość Bożego miłosierdzia względem nas samych.

      Człowiek potrzebuje drugiego człowieka po to, aby opatrzył on jego rany, by dał mu pić, podniósł go z ziemi – aby ocalił mu życie. A z drugiej strony pomaganie bliźniemu to droga do nieba, do życia wiecznego. Pomagając bliźniemu w życiu doczesnym, zyskujemy życie wieczne! Bóg żąda od nas, abyśmy pomagali i służyli sobie wzajemnie. Uczmy się miłosierdzia od ewangelicznego Samarytanina, bo ten, kto ominie bliźniego, ominie Boga.

      Na pierwszym planie mozaiki widać Samarytanina udzielającego pomocy człowiekowi, który został napadnięty i porzucony przy kamienistej drodze. Nasza uwaga skupia się na czynnościach, jakie wykonuje Samarytanin. Podziwiamy jego zatroskanie o drugiego człowieka, jego ofiarność oraz to, że zdobył się na odrzucenie zadawnionych uprzedzeń i waśni. Widzimy, jak wsparty na lewym kolanie, w skupieniu obwiązuje opaską poranioną głowę człowieka, którego pobito i obrabowano na malowniczej, lecz niebezpiecznej drodze z Jerozolimy do Jerycha.

      Ofiarą napadu bandytów jest młody mężczyzna. Ma on piękne rysy twarzy, niewielką czarną brodę, wzrok utkwiony w ziemi. Spod opaski zawiązanej wokół jego głowy wystają czarne, gęste włosy. Mężczyzna leży, wspierając się na prawym łokciu; lewą rękę trzyma na skrawku sukni, ścielącej się na ziemi; głowę ma uniesioną. W rozdarciu sukni widać tors, muskularne piersi, obite żebra i mocno umięśnione ręce. Mimo dobrej kondycji fizycznej, młody podróżny nie poradził sobie z bandytami. Zadali mu oni wiele ran i zostawili go przy drodze. Pomocy udzielił mu Samarytanin: oprócz założenia opaski na czoło, zawiązał mu też lewe kolano i prawy nadgarstek. Omdlałe stopy oraz szeroko rozwarte, niezdolne do wysiłku dłonie pobitego świadczą o tym, że jest on w stanie ciężkim.

      Pobity mężczyzna jest prawie nagi. Jego biodra okrywa czerwona poszarpana suknia. Został obrabowany, nie ma nic! Aby przeżyć, koniecznie potrzebuje pomocy drugiego człowieka. Samarytanin opatrzył jego rany oliwą i winem. Pięknie zdobiona amfora, która zawierała szlachetny trunek, leży przewrócona; wylewa się z niej reszta czerwonego wina. Tuż obok stoi amfora służąca do przechowywania oliwy; również jest pięknie zdobiona i ma długą finezyjną szyjkę, ostro odcinającą się od brzuśca. Do obydwu ceramicznych amfor przywiązany jest ciemny rzemień, ułatwiający transportowanie ich na osiołku.

      Samarytanin to również przystojny młody mężczyzna z czarną krótką brodą i z wąsami. Jego twarz jest skupiona i spokojna. Zatroskany o pobitego, udziela mu pierwszej pomocy; robi to bardzo sprawnie. Ma na głowie pasiastą chustę, przewiązaną szafirową opaską zdobioną gwiazdami. Chusta zakończona jest długimi frędzlami i opada na ramiona mężczyzny. Samarytanin ubrany jest w luźną jasną suknię, której rękawy i brzegi dekorują szerokie podłużne ceglaste pasy. Na nogach ma sandały przymocowane rzemieniami.

      Tuż za plecami Samarytanina stoi osioł, najbardziej rozpowszechnione w Palestynie juczne zwierzę. Przedstawiony na mozaice ma piękną zdobną uprząż, lejce i skórzane siodło nałożone na czerwony czaprak z ozdobnym wzorem i frędzlami. Osioł odpoczywa, stojąc spokojnie; uszy ma postawione, grzywę rozczochraną; szerokimi oczyma patrzy na dobry czyn swego pana.

      Na horyzoncie widać ostre szczyty górskie, kamieniste zbocza lekko zazielenione w kotlinach, a także jedną pochyloną rozłożystą palmę. Brzegi mozaiki dekorują zielone liście soczystej winorośli i jej dorodne czerwone owoce. W części szczytowej mozaiki, w charakterystycznym łuku widnieje na złocistym tle napis: A przybliżywszy się, zawiązał rany jego. Łk: X. 34.

      Scena przedstawiająca miłosiernego Samarytanina, który – pokonawszy swe uprzedzenia i swą niechęć – udziela pomocy potrzebującemu, uczy, że miłość bliźniego jest ważniejsza niż rygorystyczne przestrzeganie prawa. Samarytanin miał dość powodów, żeby nie lubić Żydów, a jednak nie zawahał się udzielić pomocy jednemu z nich. Jesteśmy zauroczeni tym wyrazistym czynem miłości wobec bliźniego. Nauka, której Jezus udzielił uczonemu w Prawie, jest następująca: Idź i ty czyń podobnie! Mamy zatrzymywać się nad ludzką niedolą i nie wahać się, aby ponosić koszty, by pomóc bliźniemu.

      Również i my bywaliśmy w sytuacji podobnej do sytuacji człowieka pobitego, obrabowanego i porzuconego przy drodze. Przez grzech wpadliśmy w ręce najgorszych bandytów. Diabeł nas złupił i zranił, odebrał nam skarby duchowe. Ale Ktoś pochylił się nad nami; znalazła się też oliwa i wino, a nawet juczne zwierzę, na którym zawieziono nas do Gospody – do wspólnoty Kościoła, aby jego słudzy mieli o nas staranie.

      Nieraz ocknęliśmy się w tej Gospodzie, a nasz pobyt w niej też opłacono. Kiedy doliczymy do tego cenę za uratowanie nam życia, to okaże się, że mamy ogromny dług. Dług, który spłacił za nas ktoś, kto nic nie był nam winien – Jezus. Jakże cudowne jest miłosierdzie!

      Po raz kolejny dano nam kredyt, abyśmy mogli powrócić do zdrowia. Jezus towarzyszy nam ze swym miłosierdziem nie od dziś. Kiedyś zobaczymy z bliska Jego pochyloną nad nami twarz.

      Jezus jest naszym bliźnim, a każdy bliźni jest dla nas Jezusem. Mamy Go naśladować w pełnieniu dzieł miłosierdzia. Kontemplując tę mozaikę, prośmy: Daj nam, Panie, wrażliwość Samarytanina. Daj nam zawsze pamiętać, że Ty masz moc wyratować wszystkich będących w drodze, nawet grasujących przy niej bandytów.

      Nasyciwszy się pięknem tej mozaiki, opowiadajmy o miłosiernym Samarytaninie i naśladujmy go!