ks. Stanislaw Groń SJ - 12 listopada 2014

Święty Alfons Rodriguez – człowiek na furcie, patron braci zakonnych

W małej apsydzie nawy północnej świątyni, w pobliżu transeptu znajduje się ołtarz dedykowany św. Alfonsowi Rodriguezowi (1531-1617), zamożnemu kupcowi hiszpańskiemu, który po śmierci żony i dwójki dzieci, mając już 40 lat, wstąpił do jezuitów i został bratem zakonnym. Zasłynął z niezwykle oddanej pracy jako długoletni furtian w kolegium jezuickim w portowym mieście Palma na wyspie Majorce. Całe niemal swe zakonne życie spędził w tym jednym tylko miejscu. Jego dni, pozornie niczym się od siebie nie różniące, były jednak czasem łaski, którą dzielił się ze spotykanymi ludźmi. Jako skromny furtian stał się znanym mistykiem, wielkim czcicielem Rodzicielki Syna Bożego, gorliwym mężem modlitwy znanym z surowych umartwień. Mimo skromnej posługi, jaką pełnił w kolegium, wywarł wielki wpływ na studiującą w nim młodzież zakonną. Odznaczał się wielką dobrocią, uprzejmością i roztropnością. Był znany nie tylko na wyspie, ale również w całej Hiszpanii. Ten wielki entuzjasta modlitwy różańcowej i Godzinek do Najświętszej Maryi Panny obdarzony został niezwykłymi darami duchowymi i szybko stał się jednym z najbardziej znanych jezuickich świętych. Mimo rozpoczętych zaraz po jego śmieci starań o beatyfikację, błogosławionym został ogłoszony dopiero w 1825 roku. Kanonizował go papież Leon XIII w 1888 roku. Liturgiczne wspomnienie świętego obchodzi się w dniu jego śmierci, tj. 31 października.

      Ołtarz św. Alfonsa jest typu przyściennego i składa się z mensy oraz z nastawy, która obejmuje medalion oraz dynamiczną grupę anielską. Medalion w ołtarzu św. Alfonsa stanowi centrum kompozycyjne. Swym kształtem nawiązuje on do kamei – kamienia szlachetnego lub półszlachetnego zdobionego wypukłym reliefem. Nastawa, podobnie jak w przypadku pozostałych bocznych ołtarzy, jest dziełem Karola Hukana. Przypomina ona również, jeśli chodzi o formę i układ kompozycyjny, ołtarz św. Ignacego Loyoli, znajdujący się dokładnie naprzeciw, w południowej nawie bazyliki.

      Prace nad ołtarzem trwały od 14 marca 1923 r., tj. od dnia, gdy rzeźbiarz podpisał umowę na wykonanie dzieła z rektorem kolegium ks. Brunonem Wolnikiem SJ. Na podstawie modelu wykonanego przez K. Hukana w lipcu tego samego roku sztukator Michał Rychlewicz opunktował ołtarz, czyli przeniósł proporcje figur z modelu do wielkości rzeczywistej. Przy wykonaniu ołtarza byli zatrudnieni również dwaj inni sztukatorzy: Gazda i Olejarz. Ołtarz był gotowy na liturgiczną uroczystość świętego – 31 października 1923 roku.

      To rzeźbiarskie dzieło zachwyca ciekawym układem kompozycyjnym dynamicznych, anielskich postaci skupionych wokół medalionu, a przy tym harmonizuje doskonale z pozostałymi pracami wspomnianego artysty, wykonanymi w tej świątyni z alabastrowego gipsu. Centrum ołtarza stanowi wyróżniający się od reszty kompozycji medalion, zawierający scenę wizji mistycznej, podczas której św. brat Alfons adoruje Maryję Niepokalaną. Medalion nawiązuje przede wszystkim do jego maryjnej duchowości. Jezuicki święty został ukazany w tym medalionie tak, jak zwykle jest przedstawiany w ikonografii. Figura Maryi pojawia się na obłokach i skupia uwagę rozmodlonego zakonnika.

      Rzeźbiarz w reliefie przedstawił św. brata Alfonsa z profilu jako starszego mężczyznę o ostrych rysach twarzy, z wysokim czołem i z kręconymi włosami. Ubrany jest w jezuicką sutannę z narzuconą na ramiona peleryną. Na jego twarzy widać upływ lat, ale bije z niej głęboki spokój i wyciszenie. Nad głową widnieje okrągła aureola, będąca oznaką świętości. Święty spogląda w stronę Maryi i żarliwie się modli; obie dłonie ma złożone w modlitewnym geście. Widzimy opleciony na nich różaniec, na którym zakonnik tak wiele się modlił, rozważając tajemnice wiary.

      Medalion z wizją mistyczną otacza dynamiczna grupa aniołów. Dwaj z nich, przedstawieni w pełnej postaci, stoją po jego obu stronach. Również przestrzeń nad owalnym medalionem wypełniają trzej aniołowie, ukazani jako małe dzieci. Dwaj z nich są zobrazowani w pełnej postaci, trzeci wyłania się spośród zwiewnych wstęg. Ten trzeci, znajdujący się na szczycie ołtarza, przelatuje, jakby bacznie obserwował, co się dzieje. Dwaj pozostali szeroko rozkładają rączki i spoglądają w dal. Dwaj wielcy aniołowie, stojący tuż przy medalionie, zostali przedstawieni z profilu w majestatycznych pozach. Anioł po prawej stronie ma piękne otwarte skrzydła, zwiewne, powłóczyste szaty przepasane wstęgą i suknię z szerokimi rękawami. Przybliża się do medalionu, idąc boso po obłokach. Lewą ręką dotyka swego boku, zaś prawa zgięta jest przyłożona do szyi. Przez prawy bark ma narzucony powłóczysty, sięgający stóp, szal. Anioł po lewej stronie przedstawiony został nieco bardziej frontalnie, ale również z profilu. Kładzie on lewą dłoń na szczycie medalionu, a ręka prawa, opuszczona w dół, podtrzymuje zwiewną szatę, przypominającą rozwianą pelerynę. Na powłóczystą suknię ma zarzuconą szeroką, opadającą lekko po skosie i sięgającą aż do stóp, szarfę. Również i on stoi boso na obłokach. Anioł ma długie wyrastające z ramion skrzydła. Twarze niebieskich duchów są piękne, bije z nich powaga, spokój i majestat. Zachwyca finezyjne uczesanie włosów jakby artystycznie wymodelowanych. Na antependium ołtarza, wykonanym z kolorowego stiuku, widnieje w kole maryjny monogram.

      Obecność w bazylice jezuickiej ołtarza św. Alfonsa jest w pełni zrozumiała i uzasadniona. Promuje on duchowość maryjną, ale jest także hołdem oddanym patronowi jezuickich braci zakonnych, którzy włożyli wiele trudu i talentu przy dekoracji oraz wyposażaniu tej bazyliki. Jak szczególnym patronem nowicjuszy jezuickich został św. Stanisław Kostka, a kapłanów św. Franciszek Ksawery, tak patronem braci zakonnych stał się ten skromny furtian z Majorki.

      To na wielką służebność, pokorę oraz cześć dla Maryi, jako na najważniejsze aspekty życia i duchowości tego świętego zwrócił uwagę artysta. Kompozycja ołtarza św. Alfonsa zawiera czytelne przesłanie, że ten pokorny brat, rozmodlony i przeniknięty duchowością maryjną, jest również dla współczesnego człowieka świadectwem głębokiego życia ascetycznego, obejmującego różne etapy duchowego wzrostu. Ta artystyczna prezentacja zawiera wymowne przesłanie dla nas ludzi zagonionych, opanowanych przez gadulstwo, bylejakość i żyjących w hałaśliwej epoce. Święty Alfons Rodriguez to jakby sama zachęta do krzewienia pobożności maryjnej w Kościele i wzór oddania się na rzecz bliźnich w monotonii codziennej pracy. Jest on również przykładem, jak prosta pobożność maryjna potrafiła zaprowadzić go na szczyty doznań mistycznych. Kto przychodzi modlić się do tej bazyliki, klęka i przy tym ołtarzu, aby św. Alfons wskazał mu drogę modlitwy i umiłowania Matki naszego Pana. Każdy z nas powinien zadać mu pytanie: Jak własnym wysiłkiem i wsparciem Ducha Świętego – który w nas mieszka – wejść w ducha modlitwy? Jak zatopić się w ciszę kontemplacji, jak uwolnić się od hałasu codzienności, by przybliżyć się ku tajemnicy Boga i jak owocnie służyć swą pracą bliźnim? Ten święty jest naszym orędownikiem i mistrzem modlitwy oraz wzorem solidnej, cichej pracy, wykonywanej z wielkim oddaniem.

       Brat Alfons Rodriguez – człowiek na furcie – jeden z tych, którzy zmieniają świat pokornie i cicho, umarł 31 października 1617 roku. Wiele lat wcześniej, prowincjał, który zdecydował się przyjąć go do zakonu, motywował to tak: Jest za stary, by mógł zostać w przyszłości kapłanem; ma zbyt słabe zdrowie, aby być bratem zakonnym; w takim razie przyjmujemy go, by został świętym. Czyż nie wybrał Bóg tego co niskie, nieważne i słabe w oczach świata? Sam św. Alfons przyznał, iż Bóg długo musiał o niego walczyć, gdyż w swym świeckim życiu bynajmniej nie kłopotał się sprawami duchowymi. Rodzi się zatem pytanie: Jak wielką musiał przejść przemianę, skoro później jako brat zakonny umiał dostrzec Chrystusową obecność w trudnych codziennych zajęciach? Brat Alfons tych, którzy przechodzili przez furtę, by iść ku swym sprawom, częstokroć prowadził dalej, niż mogliby się tego spodziewać. Stawiał pytania, radził, rozmawiał z kapłanami, z ludźmi świeckimi, miał czas dla zarozumiałych, dla wielkich tego świata i dla ludzi z marginesu. Przyjmował wszystkich takimi, jacy byli. O. generał jezuitów Kolvenbach pisze: Kiedy święty Alfons Rodriguez słyszał, że ktoś woła do furty, to w przychodzącym rozpoznawał przyjście Pana i mówił:Hospes venit, Christus venit” (Gość przyszedł, Chrystus przyszedł).