ks. Stanislaw Groń SJ - 27 sierpnia 2016

Jezusowa przestroga

Słowa kluczowe:

Przed ucztą 22. Niedziela zwykła;
Ewangelia: Łk 14, 1.7-14

Może jesteśmy przekonani, że napomnienie w przypowieści do zaproszonych na ucztę nie dotyczy nas, bo nie zajmujemy pierwszych miejsc przy stole, będąc w gościnie. Z doświadczenia wiemy, że liczą się tylko pierwsi, a słabi – w świecie sukcesu, bezpardonowej walki i konkurencji – pozostają w tyle. Być ostatnim to gorzkie doświadczenie, dlatego wielu chce dołączyć do pierwszych, tych najlepszych! Świat ewangelicznych wartości jest inny, bo bezinteresowny. W nim służy się z pokorą i dyskretnie, a zewnętrzne zachowanie jest odbiciem ludzkiego wnętrza. Chrześcijanin wie, że nie może zamykać się na obecność bliźnich i służbę im, choć czasami nie przynosi to zysku i chwały. On dzieli się z ubogimi i miłuje ich.

W Ewangelii czytamy: Kto się poniża, będzie wywyższony. Kto dzisiaj chce skromnym, pokornym, czy to coś przypadkiem nie dla słabych osobowości? Zasada, którą Pan wygłosił, wywraca wszystko, burzy nasz sposób myślenia i postępowania. Jezus pragnie, abyśmy byli pokorni, szczerzy w relacjach między ludźmi i wobec Boga. On wie, że czasami lubimy pierwsze miejsca w życiu i że boimy się zostawania na końcu. Przyjacielu, przesiądź się wyżej! mówi gospodarz w Ewangelii. Starajmy się o to, aby nie było w nas wymuszonej skromności, a znajdziemy odpowiednie miejsce przy stole i w życiu.

Pokora to nie pomniejszanie swoich wartości, to uznanie, że bez Boga jesteśmy mali, a z Bogiem wielcy! Pyszni z trudem się nawracają, bo ich serca wypełnione są po brzegi sobą, brakuje w nich miejsca dla bliźniego i dla Boga. Jezus uniżył samego siebie, stał się człowiekiem, sługą, został przez ludzi poniżony i ukrzyżowany.

W życiu możemy być dla siebie niesprawiedliwi w ocenie: możemy przeceniać się albo nie doceniać. Trzeba umieć przyjąć wskazane nam miejsce; może będzie ono ostatnie, a może pierwsze, albo gdzieś pośrodku? Wszędzie jednak trzeba usiąść z równą pokorą! Pomyślmy, ile to razy wywyższaliśmy się, aby innych poniżyć, a wywyższyć siebie? Czy są jacyś ludzie, których wykluczamy z naszych relacji?