ks. Stanislaw Groń SJ - 21 lutego 2017

Zbytnia troska

8. Niedziela zwykła;
Ewangelia: Mt 6, 24-34

Jedynym Panem człowieka jest Bóg. On domaga się wyłączności, ale niegodziwa mamona jest groźna, usidla, bierze w posiadanie umysł i serce człowieka.

Ewangelia uczy właściwych postaw wobec życiowych potrzeb: jedzenia, picia, odzieży i mieszkania. Mamy żyć godnie i dzielić się z bliźnimi tym, co mamy. Uczniowie Jezusa nie powinni myśleć o chorobliwym zabezpieczaniu mienia i zbytnio martwić się o jutro, bo Bóg sam zatroszczy się o ich potrzeby! Każdego dnia mamy być zajęci szerzeniem Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam przydane.

Czym jest zbytnia troska? To takie staranie, które pochłania niewspółmiernie dużo czasu, sił, pieniędzy, ambicji, zdrowia i niepotrzebnie, zbytecznie angażuje w wiele spraw. Nadmierna troska przynosi więcej szkody niż zysku! Trzeba troszczyć się o życie nasze i innych, ale roztropnie według naszych możliwości. Bóg daje życie, utrzymuje je, zabiera i znów kiedyś je nam odda! Trzeba zaufać Temu, który jest także Panem jutra i wieczności. Mamy umiejętnie żyć teraźniejszością, łaską codzienności i podejmować roztropne starania o pracę, bezpieczeństwo, pokój i na modlitwie prosić o wszystko co dobre. Życie jest darem, nie możemy żyć na zapas! Nie wszystkie chwile życia naszego i innych będą szczęśliwe, bo o ich kształcie nie tylko my decydujemy.

Trzeba zaufać Opatrzności, a w życiu troszczyć się o Królestwo Boże. Taka postawa uwolni nas od ciągłych utrapień. Nadmierna troska osłabia życie, bo gdy rzeczy stają się celem i ma się więcej pokarmu, ubrań, mieszkań, pieniędzy, nie ma się prawdziwego życia. Pokarm jest tylko środkiem, aby żyć, ale jeśli uczyni się z niego główny cel życia, to człowiek niszczy siebie. Zamartwianie się zakwasza teraźniejszość i wtedy umieramy codziennie, a przecież jesteśmy przeznaczeni do życia z Bogiem. Bóg jest dobry dla wszystkiego, co stworzył: roślin, ptaków, zwierząt, ludzi. Szanujmy wszystko i siebie, abyśmy zbytnio się nie troskali, zamartwiali. Nasze zwyczajne potrzeby zapewni nam codzienna praca. Tym, co syci, jest miłość Boga i służebna miłość do braci. Do wystarczającej dozy trudów dnia dzisiejszego nie trzeba dokładać problemów jutrzejszych, te będzie się rozwiązywało jutro! Co jest przedmiotem mego zabiegania i codziennej troski? Czy ufam Bogu?