ks. Stanislaw Groń SJ - 8 grudnia 2018

Przygotujcie drogę Panu!

2. Niedziela Adwentu;
Ewangelia według św. Łukasza 3, 1-6

Informacje historyczne zawarte w tym fragmencie Ewangelii są ważne. Określają ówczesną sytuację w Ziemi Świętej.

W tym kontekście historycznym Ewangelista Łukasz opisuje wystąpienie Jana Chrzciciela, do którego jest skierowane słowo Boże. Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.

Przywołane imię Tyberiusza przypomina, że Palestyna była wtedy pod rzymskim panowaniem, a wspomnienie Piłata uzmysławia, że była to twarda władza. Natomiast imiona Herodów, idumejskich sługusów Rzymu i okrutnych władców, gasiły jakiekolwiek nadzieje na wydostanie się z tego politycznego położenia. Wspomnienie imion ówczesnych najwyższych kapłanów Kajfasza i Annasza – saducejskich karierowiczów podkreślały szczyt religijnego kryzysu w Narodzie Wybranym.

Na tym tle beznadziei i rządów ciemnych typów imię Jana Chrzciciela, syna kapłana Zachariasza, jest pierwszym światłem w tej powszechnie panującej ciemności. Człowiek ten – Prorok wyszedł do ludzi z pustyni, a więc z miejsca wyrzeczenia się, ciszy, bez której nie można słowa Bożego usłyszeć i wprowadzić w życie. Wyszedł z niej, aby na wschodnim brzegu Jordanu skutecznie rozgłaszać prorockie słowa o chrzcie, o nawróceniu i zbliżającym się zbawieniu! Wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże. A więc jest nadzieja, będą tacy, którzy przygotują Panu drogę do swoich serc. Oni staną się nowym Bożym ludem – przyszłym Izraelem, który oswobodzony od grzechów będzie służył Bogu w pokoju i w radości.

Na drodze naszej adwentowej wędrówki Jan Chrzciciel uwrażliwia nas na Jezusa, Zbawiciela, który przybliża się do nas, aby uwolnić nas od grzechów za pośrednictwem swojego słowa, świętych sakramentów, wewnętrznych natchnień, różnych życiowych wydarzeń czy nawet cierpień naszych bliźnich. Jeśli na Jego drodze do nas znajdują się jakieś przeszkody – pagórki, zakręty: pycha, niedowiarstwo, wygodnictwo, lenistwo, hałas i medialny szum, to powinniśmy coś przedsięwziąć, aby ten głos z pustyni nie był skierowany w pustkę, nie natrafiał na opór głuchych uszu i twardego serca. Niech przykład Jana Chrzciciela i jego słowa sprawią, abyśmy zrozumieli, jakie pagórki trzeba nam zniżyć  i jakie doliny wypełnić.