ks. Stanislaw Groń SJ - 8 września 2019

Zdolność przewidywania i rozwaga

23. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 14, 25-33

W przypowieściach o człowieku budującym wieżę i o królu przygotowującym się do bitwy ważne jest, aby rozpoczynający budowę zagwarantował sobie wystarczające środki na jej wykończenie, a król, nim wyruszy na wojnę, musi sprawdzić, czy ma odpowiednie siły, aby odnieść zwycięstwo. Wniosek jest prosty: planujący ważne przedsięwzięcia powinni podejść do tego mądrze i z wyobraźnią.

Podążając za Chrystusem, powinniśmy dobrze poznać siebie. Czy mamy dość miłości, siły i zapału, aby podążać proponowaną przez Niego drogą? Jesteśmy przywiązani do doczesności, ale musimy myśleć także o wieczności dla siebie i dla bliźnich. Miarę poziomu naszej miłości do Chrystusa daje On sam! Musi być ona większa niż miłość do ojca, matki, żony, dzieci, braci, sióstr, a nawet do samego siebie! Powinniśmy kochać bardziej i mądrzej, niż nam się to na pierwszy rzut oka wydaje. Mamy być gotowi raczej stracić przyjaźń kogoś z naszego otoczenia, niż okazać brak miłości Chrystusowi! Jest to swoista „walka” z krewnymi, z naszym środowiskiem o miłość i wierność wobec Chrystusa. Może się okazać, że to będzie nasz krzyż, który poniesiemy za Nim.

Trzeba też nam obrać dobrą, życiową strategię, bo życie zgodne z zasadami Ewangelii wymaga nieraz walki. Na pewno też zjawi się przeciwnik i możemy wtedy wiedzieć, na kogo i na jaką pomoc mogę liczyć. Jakie są nasze szanse na zwycięstwo i jaka jest groźba klęski? Duch Święty pomoże nam znaleźć odpowiedzi na te pytania. Od tego zależeć będą zyski i uniknięcie strat. Im mniej damy się zaskoczyć, tym łatwiej osiągniemy zwycięstwo nad sobą i nad trudnościami pojawiającymi się na obranej drodze życia. Rozeznanie naszych możliwości i przemyślenie planów pozwolą nam na dokończenie budowy „wieży życia, wznoszonej aż do nieba” i na zwycięstwo w codziennej walce o zbawienie.

Wezwanie do kroczenia za Chrystusem często nas zaskakuje. Czujemy, że On pociąga nas, ale może też budzić lęk, bo widzimy, jak wielu ludzi ociąga się z pójściem za Chrystusem. Nieuporządkowane pragnienia powodują opór wobec zaproszenia, jakie do nas kieruje Pan. Aby na nie odpowiedzieć, musi obumrzeć w nas „stary, grzeszny” człowiek i dokonać się w nas „nowe stworzenie”. Dlatego dzisiaj znów słyszymy w Kościele Chrystusowe wezwanie: Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Krzyżem jest wszystko to, co przekreśla nasze ludzkie plany. Może to być nasza słabość i grzeszność lub kłody rzucane nam pod nogi przez niechętnych nam bliźnich. Krzyż to śmierć prowadząca do życia. Nie polegajmy na własnej pomysłowości lecz szukajmy woli Boga, nawet jeśli wydaje się nam tajemnicza i niezrozumiała. Pamiętajmy też, że próba walki z Bogiem jest zawsze skazana na niepowodzenie. Bądźmy mądrzy jak przezorny budowniczy wieży i roztropny król przed podjęciem decydującej walki. Naszą pierwszą miłością powinien być przede wszystkim Chrystus. Dopiero w Nim możemy właściwie i odpowiednio kochać innych ludzi. Pierwsze miejsce w sercu chrześcijanina powinien mieć zawsze Bóg.