Słowo kluczowe: zmartwychwstały

ks. Stanislaw Groń SJ - 22 kwietnia 2017

Niewiara Tomasza

2. Niedziela Wielkanocna;
Ewangelia: J 20, 19-31

Święty Jan jako jedyny z Ewangelistów opisał rozmowę Zmartwychwstałego z Tomaszem.

Dzięki temu pełniej poznajemy osobowość tego ucznia i lepiej rozumiemy, co dokonało się w jego sercu i świadomości. Wieczorową porą pierwszego dnia tygodnia za zamkniętymi drzwiami Wieczernika zebrana była niekompletna wspólnota Apostołów – brakowało Tomasza. Ich serca biły niespokojnie, dominował lęk i niepewność, bo rozchodziła się niezwykła wiadomość o zmartwychwstaniu Jezusa. Nagle zebrani uczniowie zobaczyli Go, pozdrawiającego ich i pokazującego im zranione ręce i bok. Zdumieni i zalęknieni usłyszeli dwukrotne: Pokój wam! Uspokoili się, powoli ogarniało ich poczucie bezpieczeństwa i radości. Otrzymali misję odpuszczania lub zatrzymywania grzechów. Zmartwychwstały zmienił ich życie, wlał w ich serca pokój i sprawił, że cieszyli się Jego obecnością.

Czytaj więcej

ks. Stanislaw Groń SJ - 25 kwietnia 2014

Uzdrowieńcze rany

2. Niedziela Wielkanocna
Ewangelia: J 20, 19-31

Pierwszego dnia tygodnia w pamiątkę Zmartwychwstania przybywa do nas Jezus, aby objawić się jako Zmartwychwstały.

Niektórzy jednak niestety w niedzielnej Eucharystii nie dostrzegają Jego Zmartwychwstania. Niewierny Tomasz jest obrazem każdego z nas. Chrystus znał jego problem i zna nasze, dlatego chce, abyśmy odnaleźli pokój wiary i Ducha Świętego w sobie. Rozmowa Zmartwychwstałego z Tomaszem pozwala zrozumieć, co dokonało się w sercu i świadomości apostoła. Za zamkniętymi drzwiami Wieczernika wieczorową porą zebrana była niekompletna wspólnota uczniów. Panowała niepewność, ich serca biły niespokojnie, dominował lęk. Wtedy to apostołowie zobaczyli realnie ukazującego się, powstałego z martwych i przychodzącego do nich Jezusa. Stojąc pośrodku, pozdrowił ich: Pokój wam! i pokazał zranione ręce i bok. Uspokoili się i uradowali.

Czytaj więcej

ks. Stanislaw Groń SJ - 11 kwietnia 2000

Spotkanie ze Zmartwychwstałym nad Morzem Tyberiadzkim

Potem znowu ukazał się Jezus nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: „Idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, czy macie co na posiłek?” Odpowiedzieli Mu: „Nie”. On rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”’. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: „To jest Pan!” Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: „Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: „Chodźcie, posilcie się!” Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: „Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

(J 21,1-14)

Czytaj więcej

ks. Stanislaw Groń SJ - 6 kwietnia 2000

Przemiana uczniów idących do Emaus, czyli spotkanie z Nieznajomym

Pogrążeni w smutku

Przeczytaj tekst: Łk 24,13-36 i z uspokojonym duchem rozpocznij modlitwę. Postaraj się wejść w klimat rozmowy dwóch mężczyzn, zdążających do Emaus. Są smutni, zalęknieni, zamyśleni, napełnieni przeżyciami tego, co się wydarzyło i co się jeszcze zdarzyć może. Przeżywają życiową porażkę, zawód. Są rozczarowani, nie ma w ich sercach nadziei. Z każdym krokiem oddalają się od Jerozolimy — miejsca krzyżowej śmierci ich Mistrza. Rozmawiają ze sobą w drodze w blasku zachodzącego słońca. Piękna to symbolika; zobacz oddalających się w ciemność uczniów przy blasku ostatnich prześwitujących zza horyzontu promieni słońca. Zmylony kierunek marszu -chrześcijanie powinni iść zawsze naprzód, nie ku zapadającej nocy, ale ku brzaskowi nowego dnia. Uczniowie jakby o tym zapomnieli. Jezus jest wschodzącym Słońcem, do którego mają ludzie podążać, a nie oddalać się od Niego. W osobach uczniów postaraj się dostrzec obraz także grzesznego Kościoła. Kościoła pielgrzymującego, do którego na dziejowej drodze dołącza się Zmartwychwstały, aby pouczyć go, wskazać mu właściwy kierunek. Umacnia go przez słowo, a w chwilach niepewności daje dowody swego Zmartwychwstania. Medytuj, jak przygnębiony człowiek może się pogrążyć w sobie, we własnych nastrojach, myślach, przeżyciach, w trudnych chwilach, sytuacjach grzesznych -tak dalece, że nawet Jezus obecny, i to bardzo blisko, nie ma możliwości wniesienia swojego ducha. Przeszłość przysłania wszystko do tego stopnia, że człowiek staje się „opowiadaczem spraw minionych” i jest jak na uwięzi własnych nastrojów.

Czytaj więcej